niedziela, 7 stycznia 2018

S03E01 - Powrót z zaświatów


Bohaterowie budzą się widząc... właściwie nic. Oślepiające światło zalewa całe pomieszczenie, w którym przebywają. Po chwili, na dźwięk głosowej komendy kogoś obok, panele świetlne przygasają. Na miejscu jest prawie cała załoga - Idalia, Redun, Salomon, Allison i Sherry. Brakuje Katariny... i oczywiście Udeze. Grupa znajduje się w długim pomieszczeniu jakiegoś zaawansowanego technicznie ambulatorium. Obręcze skanerów, które monitorowały ciała postaci znikają w ścianach. Topornie wyglądający robot medyczny zerka na holograficzne karty pacjentów. Wszystko wygląda w porządku.
Tylko gdzie są?
Kto ich ocalił?
Czy tam naprawdę był Walker?

Red postanawia to sprawdzić. Ubierają się szybko z Allison, po czym wychodzą na zewnątrz. Jedna zagadka zostaje rozwiązana - to pokład okrętu Karagounisów. Ludzie (personel cywilny oraz wojskowy) to ewidentnie ludzie pracujący dla Anthonego. Z szerokiej windy na końcu korytarza wychodzi stary steward, który kieruje się do ambulatorium. Zaprasza wszystkich na mostek, gdzie trwa właśnie narada - rzekomo Anthonego, Katariny oraz Walkera. Druga zagadka wyjaśnia się również.

Mostek


Silikon dalej w modzie,
tylko gdzie indziej się go pakuje
Na mostku trwa ostra dyskusja na temat dalszych planów Karagounisów i Sajany. Flota jest zdziesiątkowana i wydaje się, że bez wsparcia technologii Nowego Tytana nic dobrego z rodziną Idy się nie będzie działo. Katarina nie ma wyjścia, będzie musiała podzielić się sekretami swojej cywilizacji - wydaje się jednak, że to co najgroźniejsze (zwłaszcza lokalizację Telesto) pozostanie w ukryciu.
Załoga poznaje przy okazji swoich nowych kompanów - a właściwie starych, bo Lamberta i Logana znają doskonale. Nowy nabytek to Callisto, ostro zmodyfikowana biotechnicznie zabójczyni, która zna Walkera jeszcze z czasów wojska - bo jak się okazuje, Walker służył w jakiejś armii zanim zabrał się za łowieniem nagród. Szybko okazuje się, że przyszedł czas na nowe, trudniejsze porządki - koniec z kabinami zajętymi przez jedną osobę, jest nowy podział majątku, nie ma miejsca na dyskutowanie o tym, jakie decyzje podejmuje szef.

Pożegnania


Do wylotu pozostają dwa dni - dni, które bohaterowie spędzają na odpoczynku i... pożegnaniach. Najwięcej do powiedzenia załoga ma z Katariną. Ta dziękuje ponownie za bezinteresowną pomoc, za stanięcie na wysokości zadania w momencie, kiedy trzeba było zaryzykować wszystkim w szczytnym celu. Zwykli ludzie uciekliby na drugi koniec Galaktyki, a załoga Brzytwy stanęła naprzeciw całej floty okrętów gwiezdnych. To coś o czym Sajana nigdy nie zapomni. Na odchodne ostrzega, by pilnowali Walkera - wydaje się, że coś z nim jest nie tak. Ale nie wie co.
Anthony wydaje się akceptować wybór Idalii - ma w końcu problemy z ewentualnym powrotem Georgiosa - ale Sal znajduje w bebechach Brzytwy lokalizator, czyli jednak bezpiecznik musi zostać na miejscu.
Walker decyduje o przenosinach do sektora Argentis. Tam, na uboczu Galaktyki łowcy nagród powinni mieć niezłe branie. Taki przelot będzie jednak wymagał kupy forsy - po drodze będzie trzeba wykonać kilka zadań. Kasa powinna się jednak zwrócić za kilka miesięcy, kiedy ekipa odstawi hibernatusów.
Pierwszy przystanek to Elara - układ położony w centrum niczego, rozbity na kilka trwających w chwiejnym układzie państewek. Kiedyś była to ważna planeta na mapie sektora, ale teraz, kiedy cywilizacja tu okrzepła, to kolejny system nie oferujący niczego. Idealne miejsce by się ukryć.

Orbita Elary


Sukcesem delikatnej cery jest regularna zmiana ciał.
Kontakt Walkera to ciemnoskóra piękność ubrana w kolorowe szaty, na które narzuciła dwa kilo złota i miedzi. Miranna Frey to najlepszy fixer na orbicie Elary. Znajomość z dawnych czasów daje nadzieję, że robota, którą zleci nie okaże się ściemą, a wypłata nie będzie w torpedach albo wpierdolu. Swoją siedzibę ma w kantynie leżącej nieopodal hangarów. To ciemne, pełne zaułków i dźwiękoszczelnych ścianek miejsce jest siedzibą najgorszych szumowin w sektorze. Choć jak na takie zadupie jest zastanawiające jak wiele kasy leży na ubraniach i w sprzęcie tutejszych klientów...
Miranna ma ze sobą dwóch ochroniarzy, choć Red w ułamku sekundy wychwytuje trzech kolejnych, siedzących na sali. Ewidentnie to wszystko jest na pokaz - nikt tu nie będzie chciał jej zrobić krzywdy. Mając na uwadze słowa Walkera o tym, jak szerokimi kontaktami dysponuje, trudno uwierzyć by ktokolwiek chciał się porwać na jej życie...

Frey przekazuje Walkerowi szczegółowe informacje dotyczące celu. Jest nim Silas Traxton, dyrektor jednej z zamożniejszych firm (niemal korporacji) działających w układzie Elary. Po załamanej karierze zgromadził wokół siebie stronników, najpierw w oficjalnie zarejestrowanym stowarzyszeniu, potem - kiedy zdelegalizowano je - w podziemnym kulcie oddającym cześć technologii. Większość członków okazała się martwymi duszami - tożsamościami słupów, biedaków albo ludzi, którzy dawno opuścili planetę. W danych Miranny nie było ani słowa na temat tego z jakiego powodu kult jako kult został uznany za groźny. Oficjalnie, poza próbą obejścia prawa, przyczyną delegalizacji były przestępstwa finansowe popełnione przez członków, włamania do baz danych i inne cyber-zbrodnia, ale nikomu nie postawiono oficjalnych zarzutów. Przepływ cennych informacji oraz tysięcy kredytek do Silasa może być powodem do wyznaczenia nagrody za jego głowę w dzikich systemach, ale czy to wystarczający powód by skazać go na śmierć w świetle prawa? Traxton może być samotnym strzelcem, ale równie dobrze ktoś może za nim stać - z tego względu Frey sugeruje, by w razie gdyby ekipa doszła do wniosku, że Silas ma kopie swojej tożsamości, spróbować je przechwycić, a samego guru sekty dostarczyć zahibernowanego. Po krótkich targach godzi się dorzucić 10 kawałków, jeśli całe zadanie uda się zrealizować w tydzień.

Podczas negocjacji Red zauważa, że Lambert z Loganem gdzieś wychodzą. Idzie za nimi, ale nakrywają go - kończy się popijawą, podczas której Loganowi udaje się jednak wyjść na chwilę niepostrzeżenie. Ostrzeżenia Katariny jednak nie były chyba bezpodstawne.

Walker proponuje podzielenie bandy na dwie albo trzy grupy. Salomon z Allison mieliby się zająć przeszukiwaniem Sieci. Callisto z Redem i Idą spróbować wniknąć do wnętrza organizacji. Sam Walker z Lambertem i Loganem mieliby zrobić zwiad na miejscu - popytać ludzi, przycisnąć kogo trzeba, itd. W momencie zlokalizowania Traxtona albo innego (prawdziwego) przywódcy sekty, cała grupa miałaby ruszyć działać wspólnie. Najprawdopodobniej będzie dobrze chroniony - byłby głupcem, gdyby nie wydał części zarobionej kasy na ochronę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz