poniedziałek, 17 sierpnia 2015

S02E07 - Rozmowy przy zapiekankach

Nosz kurwa, bez przesady!
Mrugające świetlówki bardziej utrudniają, niż ułatwiają orientację. Sekcja za sekcją, poprzez plątaninę korytarzy. Wszędzie syczą, strzelają iskrami oszalałe automaty. Ekrany ukazują potworne obrazy rodem z najgorszych horrorów gore, gdzie główne role ofiar przypadły bohaterom graczy. W końcu grupa dociera do mesy - połowa drogi za postaciami.

I nagle przestaje być kolorowo.

Allison i Siódemka dostrzegają cień kryjący się w jednym z korytarzy. Kiedy napastnik domyśla się, że został zauważony, rusza biegiem. Siódemka wrzeszczy “To Lancaster! Salomon, każ mechowi nas bronić i uciekaj!” po czym rusza sprintem. Nikt nie podważa jej zdania. Wszyscy ponownie ruszają ile sił w nogach.
Sal blokuje najbliższe sekcje, rozkazuje robotowi nie przepuścić Lancastera, po czym rzuca się do szaleńczego biegu. Promy są niedaleko, ale wcześniej grupę czeka walka z cyborgiem…


Teraźniejszość




Rząd Mordax okazuje się być bardzo hojny. Oprócz medali (ładne… no dobra, tandetne) oferuje dostęp do różnych części i tygodniowy, darmowy dostęp do tutejszej stoczni. Sal i reszta nie przepuszczają okazji. Wydają niemal cały, roczny zarobek z leku by poprawić osiągi Brzytwy.

W między czasie z grupą kontaktuje się Clark - człowiek, który jest teraz “jedynie” wysoko postawionym urzędnikiem, ale kiedyś był szychą, handlującą w całym sektorze. Clark proponuje bohaterom pracę. Trzeba polecieć na Manticore, dziką planetę władaną przez nowoczesną szlachtę, gdzie niejakiemu Sir Olwynowi skradziono muzealny eksponat statku kosmicznego. Clark wpłaca na konto grupy 5 000 i wgrywa plik będący kluczem uwierzytelniającym dla ekscentrycznego, rzekomo świeżo nawróconego bogacza.
Ciasna, ale własna.

Grupa oczywiście zaczyna grzebać w jego opowieści, im głębiej się wkopuje, tym więcej ciekawych faktów poznaje. Clark współpracował z GCC, ale nawalił. Olwyna nie zna. Próbuje za to zamontować na statku moduł, który będzie w stanie sparaliżować Brzytwę - jak się okazuje na rozkaz (lub prośbę) Canasty, który chyba w końcu odnalazł bohaterów.

Bohaterowie spędzają w mesie długie godziny debatując nad przygotowanymi przez Udeze zapiekankami odnośnie dalszych posunięć. Ostatecznie staje na próbie kontaktu z Sir Olwynem i wykonania dla niego zadania (dziwnego - bo ten muzealny eksponat wyleciał prosto z gabloty). W razie gdyby na horyzoncie pojawił się Canasta… Cóż, drugi raz dziewczyny nie będą tak łagodne i nie ograniczą się do ośmieszenia dawnego kumpla Reduna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz