Radar usiany jest różnymi obiektami. Rzut oka przez iluminator wystarczy by stwierdzić, że najdalej dzień temu miała tu miejsce kosmiczna bitwa. Strzaskana stacja kosmiczna rozpada się na oczach bohaterów. Tu i ówdzie widać większe części okrętów. Kilkaset metrów od Brzytwyprzepływa beznogi trup w skafandrze kosmicznym.
Pobojowisko
![]() |
| To musiał być kawał niezłej bitwy! |
Na otwartym kanale ktoś wzywa pomocy. To załoga niewielkiego patrolowca (czy raczej jego resztek): Warren Hunt, Hope Williams i Hornet (genetechnicznie zmodyfikowany, o gładkiej, delfiniej skórze i olbrzymich, czarnych oczach). Ratunek jest trudny, ale dzięki umiejętnościom Sala i Reda, kierujących sterami i obserwujących sensory, udaje się dotrzeć do rozbitków i zabrać ich na pokład. Ci przeokonują bohaterów, by spróbowali odholować ich uszkodzony statek do bazy - na niewielki księżyc Hydra, do skrytego pod kopułą miasta Silverhold.
W drodze opowiadają o bitwie, która rozegrała się na orbicie. Od kilku miesięcy Manticore jest terenem cichej wojny domowej między rządem (czyli szlachtą) a korporacjami, rzekomo posiadającymi prawa do eksploatacji większej części powierzchni planety. Do tej pory ograniczano się do sabotażu, porywania statków i cyberataków, ale kilka dni temu zrobiło się gorąco. Teoretycznie nieznane siły (w praktyce - okręty GCC) opuściły hiperprzestrzeń nieopodal planety. Dowódca zażądał rozbrojenia baz orbitalnych oraz udostępnienia stałego korytarza na Sarię, kontynent, na którym znajdują się najcenniejsze złoża. Przywódca najeźdźców obiecywał, że po dwóch tygodniach opuszczą Manticore, ale szlachta nie miała zamiaru ustąpić. Flota sił rządowych, najemników i patriotów zaatakowała okręty korporacyjne, wspierana przez orbitalne bazy. Skończyło się patem. Zniszczono niemal całe siły napastników, ale olbrzymim kosztem. Najbardziej dotkliwa były straty ludzkie - rząd może zbudować lub kupić nowe okręty, ale pilotów szybko nie wyszkoli. Ze względu na ryzyko ponownego ataku Manticore jest objęta blokadą.
Silverhold
Silverhold to tętniąca życiem, wielomilionowa metropolia. Zaawansowane technologie zapewniają, że podstawowe potrzeby mieszkańców (żywność, schronienie, ubranie, edukacja) są zaspokajane “od ręki”, za darmo. Płacić trzeba jedynie za cenniejsze i rzadsze dobra - płacić pracą, której niestety nie jest tyle, ile chcieliby mieszkańcy Silverhold. Dlatego, o ile poziom życia najbiedniejszego mieszkańca miasta jest wielokrotnie wyższy od poziomu miliardów istot w innych miejscach Galaktyki, rząd nie cieszy się specjalnie wysokim poparciem
Ludzie z Predatora (tak nazywał się zniszczony patrolowiec) proszą by bohaterowie zatrzymali się w doku choć na kilka godzin - załatwią formalności z dowództwem i ustawią spotkanie z komandor Natalie McFarland, ich szefową. Z pewnością będzie chciała im podziękować, a dodatkowo udzieli im pewnie masy potrzebnych informacji.
Natalie okazuje się być całkiem seksowną babką - jest po czterdziestce, ale zaawansowane kuracje nanoidowe sprawiły, że skorę ma wciąż jędrną, a na pupie nie ma śladów celulitu.Jest oficjalna, ale to tylko maska. Szczerze dziękuje za uratowanie życia jej podwładnym (pole bitwy było przeszukiwane, niestety ratownicy mogli przegapić nielicznych ocalonych). Odpowiada na pytania grupy i proponuje Idalii spotkanie w późniejszym czasie, zdecydowanie mniej formalne.
Natalie nie ma nic przeciwko, żeby Ida pojawiła się sama… Nie radzi zbliżać się do planety - Brzytwa bez wątpienia nie zostanie przepuszczona przez blokadę. Była już jedna próba jej ominięcia - czterech agentów GCC zostało ujętych i teraz czekają w areszcie na wyrok. Oczywiście, to Canasta i jego pomagierzy.
Canasta
Canastatego wygląda żałośnie. Nie ma już dumnego, pewnego siebie korposzczura - został wychudły, przerażony człowiek, który właśnie zdaje sobie sprawę z tego, że jego piękna kariera (a być może i życie) dobiega końca. Nie targuje się z bohaterami długo. Opowiada, że GCC, a raczej Lancaster, chciało się dostać do tajnej placówki na planecie. Prowadzony tam eksperyment wymknął się spod kontroli i bazę zamknięto, jednak dla Lancastera nie oznaczało to porażki. Po przegranej bitwie wysłał Canastę na powierzchnię licząc, że się przedostanie. Do pomocy dał mu czterech szemranych, przerażających typów. Po wykonanym zadaniu mieli udać się do jakiejś sekretnej placówki - Canasta ma jej koordynaty. Przekazuje je po długiej chwili zastanowienia.
Randki
![]() |
| Pani Komandor dobrze się trzyma |
Pobyt na Silverhold to w końcu okazja do rozerwania się. Idalia bierze to sobie ostro do serca upijając się, a potem pieprząc się z - już nie komandor - Natalie. Randka okazuje się na tyle udana, że panie nie poprzestają na jednym spotkaniu. Jak to powiedziała Idalia “w końcu coś innego, niż wibrator”. Allison wykorzystuje okazję by zaprosić Reda na randkę. Ten zgadza się i w efekcie kończy się na kolacji, spacerze i pocałunku.
Eksponat
Spotkanie z Corneliusem jest wyjątkowo krótkie. Ten, prosząc o dyskrecję opowiada o okolicznościach “kradzieży”. Eksponat skradziony z placówki Olwyna nie był eksponatem, a prototypem. To niesamowicie zaawansowany myśliwiec wyposażony w eksperymentalną broń i niekonwencjonalny napęd podświetlny. Został skradziony przez córkę Olwyna, która jest anarchistką i chce obalić “opresyjny” rząd na Manticore. Olwyn chciałby odzyskać swą własność, ale może równie dobrze zgodzić się na zniszczenie statku i zabicie dziewczyny - ma w miarę aktualną kopię i może ją zawsze wskrzesić. Grupa wykazuje się w zasadzie jednomyślnością - każe Steelowi spadać, po czym wraca na pokład Brzytwy i kieruje się na koordynaty, które wskazał Canasta.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz