Hades to niewielki, zamarznięty księżyc, krążący wokół błękitnego, gazowego olbrzyma, na granicy swojego układu słonecznego. Jest to wyjątkowo niegościnny system - pełno tu asteroidów, komet, a na dodatek słońce jest wyjątkowo aktywne. Ludzkość nie miałaby tutaj szans… za wyjątkiem kolonii takich, jak więzienie GCC, ukrytych pod energetyczną kopułą, w miejscu gdzie słońce jest jedynie większą kropką na niebie.
Strzyga łagodnie opada ku lądowisku. Kody zostały przyjęte, kontrola zdjęła barierę energetyczną i otworzyła przesłonę. Katarina zwija skrzydła okrętu, obraca się ku załodze i pyta:
- Jesteście gotowi? Teraz nie ma już odwrotu. Pamiętajcie, naszym celem jest dotarcie do Sherry i uwolnienie jej. Do tego momentu musimy trzymać nerwy na wodzy. Dotyczy to zwłaszcza ciebie, Sal.
- Jeśli chcesz, możemy cię ogłupić. Będziesz wszystko widział jak film, do momentu wstrzyknięcia antidotum. Ja bym zrobiła to bez wahania będąc na twoim miejscu - dodaje po chwili. Salomon z trudem daje się przekonać do pomysłu Siódemki. Ida przezornie zaopatrza wszystkich w antidotum.
Kiedy statek zbliża się do luku między pancernymi płytami kopuły, Sajana dodaje cicho:
- Hades ma gościa. Spójrzcie, tam, na lądowisku jest jakiś inny statek. Musimy spodziewać się najgorszego. Bądźcie w gotowości. Jeśli wiedzą, kim jesteśmy, możemy się spodziewać ciepłego powitania.
Udeze wzrusza ramionami, po czym rzuca:
- Nie sądzę, żeby wiedzieli kim jesteśmy. Widziałem, że baza jest broniona. Gdyby chcieli nas załatwić, mogli nas ostrzelać kiedy podchodziliśmy do lądowania… Chyba, że chcą wziąć nas żywcem.
Kompleks
![]() |
| Jak na ochroniarzy, to panowie nieźle opancerzeni! |
Kompleks jest schludny, czysty i cichy. Bohaterowie są prowadzeni z lądowiska przez cichego, małomównego, łysego człowieka o bladej cerze i metalowej płytce wszczepionej w podstawę kręgosłupa - sprzęg, albo bardzo przestarzały, albo supernowoczesny. Prowadzi ich do pomieszczenia, w którym para ubranych w ciężkie pancerze strażników sprawdza ich ręcznymi skanerami. W tym czasie łysy urzędnik odpytuje o kilka detali - powód przybycia, dokumenty autoryzujące pobyt, itd. Prosi by natychmiast udali się do laboratorium, gdzie wykwalifikowany personel przejmie od nich Salomona.
Bohaterowie dostrzegają, że urzędnik się poci. Widzą, że są dokładnie obserwowani przez kamery. Nikt poza nimi nie ma włączonego sprzęgu. Ida zagaduje przez wifi Katarinę sugerując, że powinna spróbować odczytać pamięć łysego urzędnika. To, co odczytuje potwierdza najgorsze obawy…
Wczorajszej nocy przybył tu inny statek, rzekomo z GCC. Na jego pokładzie czaiła się piętnastoosobowa drużyna najemników. Opanowali kompleks, zapędzili wszystkich do kompleksu wypoczynkowego, gdzie trzymają ich pod bronią i bombą. Reszta pilnuje kluczowych miejsc, poza kilkoma, którzy udali się do banku ciał. Cel jest nieznany, choć jest pewne, że chodzi o wydobycie kogoś przetrzymywanego w więzieniu. Grupie nie pozostaje nic innego, jak grać według reguł nieprzyjaciela. Ekipa drepcze pokornie za urzędasem, przez sprzęg układając plan działania.
Idąc korytarzem docierają do głównej kopuły - przezroczystej, ukazującej czarne niebo i pięknego, błękitnego olbrzyma, z wolna znikającego za horyzontem. Pod pancernym szkłem zamknięto tu dwa sześciokondygnacyjne bloki mieszkalne, kompleks rekraacyjny, basen, a nawet niewielki park. Nikt z tego obecnie nie korzysta. Ciepłe, złote światło kontrastuje z czernią nieba - jednak tym, co nie pasuje tutaj najbardziej jest absencja ludzi.
Laboratorium
W laboratorium genetechnicznym pracuje kilka osób. Szefem jest Rebecca Bell, młodo wyglądająca azjatka. Rebecca nie okazuje zdziwienia na widok Salomona. Prosi by zamknąć go w skanerze medycznym. Kiedy wykonuje skan, Bell prosi Idalię by podeszła do niej i odpowiadała na pytania dotyczące pacjenta, które musi wpisać do raportu. W rzeczywistości nie tworzy raportu. Na ekranie komputera napisała: “ZAATAKOWANO NAS. GROZILI DETONACJA BOMBY. SA TERAZ W BANKU CIAL. STRAZNICY TO ICH LUDZIE. OBSERWUJA NAS NA KAMERACH. POMOZCIE NAM!”. Idalia podejmuje grę. Zaczyna mówić szyfrem mając nadzieję, ze Bell zrozumie kod. Do akcji wkracza też Katarina, odczytując i wysyłając myśli z głowy Rebeki. Potwierdzają się najgorsze obawy. Najemnicy są zainteresowani wynikami z laboratorium, choć przyjechali tu kogoś obudzić. Prawdopodobnie wykończą wszystkich kiedy dostaną to, czego chcą.
Sajana wykrywa również niechciane myśli Bell. Myśli o okrutnych eksperymentach, sekcjach na żywych, świadomych istotach, o celowym okaleczaniu po to by sprawdzić działanie nowego szczepu nano, o zarażaniu groźnymi chorobami w celu przetestowania leku. Cała sympatia do młodej, uroczej azjatki znika.
Strzelanina przy celi
Po przeprowadzonym teście Bell prosi by bohaterowie odprowadzili więźnia do celi. Udeze przezornie wstrzykuje Salowi antidotum. W drodze grupa układa prosty plan. Salomon ma odciąć komunikację żołnierzom, którzy przygotowali zasadzkę. W tym czasie reszta ich powystrzela.
Plan udaje się w stu procentach. Czterech ciężko opancerzonych, uzbrojonych po zęby najemników okazuje się być takim sobie wyzwaniem dla fachowców Idalii. Katarina wyrywa dwójce karabiny. Leci seria za serią. Topią się ściany, tarcze raz za razem pochłaniają śmiercionośne ładunki plazmy. Po niecałej minucie jest po wszystkim. Dwa trupy (z czego jeden załatwiony przez Sala), dwóch ciężko rannych. Z ekipy Idy jedynie Udeze odnosi poważniejsze obrażenia.
Czas na przesłuchanie. Bohaterowie cucą sierżanta oddziału. Ten zastraszony przez Karatinę decyduje się mówić. Twierdzi, że w sektorze Argentis władzę w GCC przejęły jednostki, które zamierzają zniszczyć obecny porządek i zakończyć wyzysk korporacji. Jednym z ważniejszych ludzi jest James Russel - to on wysłał ekipę do więzienia. Zdradza, że Russel wysłał najemników po… Reduna. Według sierżanta, Red jest cennym agentem GCC w tamtym sektorze, ale z tego co widzi, któryś z nich musi być fałszywy. Przyznaje, że w pomieszczeniu z generatorem jest bomba. Idalia odpytuje go o kilka szczegółów, po czym usypia. Po kilku minutach ekipa jest już solidnie dozbrojona - bohaterowie wyposażają się w wojskowe tarcze, część wdziewa ciężkie pancerze. Karabinki plazmowe najemników w zasadzie od razu uznają za swoje.
Szybka akcja
Grupa przejmuje monitoring. Widać stamtąd zakładników w sali gimnastycznej, jednak nie ma kamer w banku ciał ani w pomieszczeniu z generatorem energii. Ekipa rozdziela się - Sal, Siódemka i Udeze mają uwolnić zakładników, Ida z Redem rozbroić bombę. Akcja jest bardzo szybka, ale kończy się tylko połowicznym sukcesem. Siódemka rozbraja miny umieszczone w sali gimnastycznej, ale nie dość szybko. Ida z Redem docierają do bomby, ale nie mają pojęcia jak ją dezaktywować. Przewożą ją do pomieszczenia ochrony, po czym biegną na pomoc reszcie ekipy - w sali gimnastycznej jest aż jasno od plazmy.
![]() |
| Kable, kable, masa kabli. I bomba. |
Po załatwieniu zagrożenia (niestety, kosztem życia kilku zakładników) z kompleksu medycznego wychodzi oddział prowadzący drugiego Reda. Zaczynają rozmawiać. Drugi Red zdradza, że jest jednym z wielu - wielkich wojowników, wyhodowanych po to by być nadludzkimi żołnierzami. Kiedy okazuje się, że tamci nie mają w zasadzie nic do bohaterów, obie strony ustalają, że dalsza wymiana ognia nie ma sensu. Ekipa zabiera trzy ciała (oprócz Sherry znajduje dwóch stronników Karagounisów), przenosi z powrotem bombę, upewnia się, że wszyscy prócz zespołu Rebeki uciekli promami i odlatuje.
Na koniec Drugi Red zaprasza Reduna do sektora Argentis, gdzie ma znaleźć wszystkie odpowiedzi na swoje pytania.
Co dalej?
Grupa decyduje się podzielić. Sherry z Katariną ruszą do siedziby Karagounisów by spróbować przekonać Anthonego do zniszczenia przechowywanej u siebie kopii Lancastera - i uzyskać zbrojne wsparcie, jeśli jest na to szansa. Ida z załogą mają ruszyć do układu Geashill. Tam znajduje się posiadłość, w której Karagounisowie potajemnie przechowują “kopie bezpieczeństwa” swoich ludzi. Dostać się tam będzie niełatwo - cała planeta jest bardzo dobrze strzeżona. To kurort, nie miejsce dla łowców nagród. O machaniu kataną i strzelaniu z wyrzutni rakiet raczej trzeba zapomnieć.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz